<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3047946098447359117</id><updated>2012-02-16T17:59:10.691-08:00</updated><title type='text'>To Ten</title><subtitle type='html'>Paweł okazał się prawdziwą perłą, wsród kilku chorych, jakich poznałam w tym tygodniu...
Profesor Dyrda, dział chorób psychosomatycznych, szpital Tworki</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://to-ten.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>To ten</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10165178921766705064</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>4</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3047946098447359117.post-8793489958606294176</id><published>2011-11-24T11:15:00.000-08:00</published><updated>2011-11-24T16:16:35.262-08:00</updated><title type='text'>Kamyk zielony, początek</title><content type='html'>&lt;div&gt;...tego typu etapy przechodzi rowniez kazdy czlowiek w sytuacji jakiekolwiek utraty&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;np. utraty pracy, majatku, wartosci, ukochanej osoby.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaprzeczanie i izolacja, Gniew, Targowanie sie, Depresja, Pogodzenie sie, akceptacja...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- z podrecznika psychologii dla studentow pierwszego roku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-------------------------------&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ksiezniczka z tym swym cudownym usmiechiem zapytala mnie:"Pewnie lubisz przeklinac?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo ja - czasami - uwielbiam!" - dodala zadowolona i nagle zrobila sie cala czerowna ze wstydu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;================================&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek zaplakal i poprosil: "kurwa, nalej mi jeszcze, Pawelku"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nalalem, puknelismy sie, jak zawsze brawurowo wykrzyknelismy "No to chlup!" i wypilismy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odstawilem z hukiem kieliszek na biurko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;kieliszek byl nie byle jaki pijacki, ale gustowny ze starannie narysowanymi literkami "HWDP" po bokach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek, kiedys moj sasiad i dobry kolega ze szkoly, a obecnie - oficer Komendy Rejonowaej Policji, z komisariatu na Wilczej&lt;/div&gt;&lt;div&gt;juz niecierpliwie lewa reka wyciagal do mnie kieliszek po nastepna wodka,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a prawej - nieudolnie grzebal w spodniach usilujac sikac do umywalki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Urzedowalismy od paru godzin, Piotrek konczyl wlasnie dlugi weekendowy duzur.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;bylismy po drugiej butelce krupnika.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;powoli robilo sie jakos co raz bardziej przytulnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;magiczny napoj sprawial iz caly ten gabinet oficera komendy stolecznej policji&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;nie wydawal sie juz tak ochydnym jak normalnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek byl starym sprawdzonym partnerem do besiadowania, dobrze czujacym kiedy trza gadac,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a kiedy - sluchac, co w besiadowaniu jest wymaganiem wysoce stosownym a wrecz - niezbednym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po drugiej butelce krupnika zycie moje zaczynalo sie wydawac nawet jako tako w miare znosnym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek za bardzo powodow do narzekan nie mial, no bo dostal niedawno sluzbowe mieszkanko na Ursynowie,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;mial stabilna pensje policjanta, okreslone godziny pracy a za kilka lat - wczesciejsza emeryture.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale a i tak narzekal. nie o to przeciez chodzilo ze mial zle, no bo nie mial, poprostu moj kochany przyjaciel mial typowo&lt;/div&gt;&lt;div&gt;polskie usposobienie do zycia, a mianowicie - kochal narzekac na wszystko podobnie jak 38 milionow rodakow.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najbardziej Narzekal Piotrek nie wiedziec czemu na Pani prezydentowa miasta stolecznego Warszawy,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;portret ktorej wisial tuz przed jego biurkiem. Nie wiem czemu wybral wlasnie ja ulubionym obiektem&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;swych narzekan, ale w ten oto sposob utworzyla sie minzy nimi jakas dziwna wiez.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zwykle po kilku kieliszkach podchodzil do portretu pani prezydentowej, bardzo zabawnie usilowal stac&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;na bacznosc i emocjonalnie wykrzykiwal wytykajac jej palcem prosto w nos:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;" w imeniu sluzb mundurowych miasta stolecznego Warszawa - chuj ci w dupe, staro ruro!"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pani Waltzowa serdecznie sie usmiechala z portretu, patrzac na palec Piotrka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Palec faktycznie byl smieszny, wyjatkowo krzywy, maly, z ogromnym zoltym od nikotyny paznokciem i fioletowymi kropeczkami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wypilismy jeszcze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek znowu goraco przemowil -"Pawka, mordo, dlaczego tak wlasnie jest?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;caly ten jebany kapitalizm? takie pierdolone wyzyskiwanie czlowieka przez innego czlowieka?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Prezciez Pan Bog nas wszystkich stworzyl rownymi i rzekomo wszystkich nas kocha tak samo?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a tak naprawde nie jestesmy rozni?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po co cala ta pojebana haruwa po kilkanascie godzin dziennie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;o co w tym wszystkim chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i wszystko to takie jakies kurwa bezsensowne i niewiadomo po co to jest?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;cala ta kurwa jebana nasza rzeczywistosc?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przeciez to jest jakies kurwa kompletnie pojebane na amen?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przeciez kurwa nie o to kurwa chodzi, no nie?"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie za bardzo wiedzialm co mam odpowiedziec.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ze a i tak wszyscy umzemy, jak mowila moja babcia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ze niby o to chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zeby sie nie przejmowal?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale on tak naprawde tym sie nie przejmowal.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek taki wlasnie byl jeszce w szkole, od tej pory nic a nic sie nie zmienil, przesadne adhd, w goracej wodzie kapany&lt;/div&gt;&lt;div&gt;fajny gosc, z zamilowaniem do dziwek i glosnych bezsensownych awantur. Nie byl grozny ani szkodliwy, tylko poprostu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;lubil sobie kozackie rozruby i zadymy i tyle. Kochalem go takim wlasnie jakim jest.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nalalem do kieliszkow kolejke. wypilismy. Piotrek z hukiem wyprostpowal sie, wstanal i krzyczal &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;malozrozumiale pogrozki wznoszac piesci do sufitu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sufit byl brudny i jedynym obiektem pogrozek mogla byc tylko mucha, co sie beznadziejnie&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zaplatala w pajoczyne podlego podsteponego pajaka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z glosniku starego odtwarzacza cd lecialo - "Wsiadz do pociagu byle jakiego, Nie dbac o bagaz, nie dbac o bilet"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek skomentowal piekna oldskulowa klasyke tekstem:"jakie to zajebiste jest, cale flaki ze mnie wypruwa ...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ta jebana stara rura, ma porszaka ... kochanka ze 20 lat mlodszego, a jak kurwa zajebiscie spiewa... chuj...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czujesz to? czujesz blusa, stary druhu? cale flaki, mowie ci... ale ...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po chuj to wszystko?" - wrocil do tematu klasycznym pytaniem rytorycznym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Koleczko sie zamkelo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pytanie bylo wysoce stosowne dobre i madre, wiec wypilismy raz jeszcze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek nagle zrobil sie jakis dziwny, zobaczylem w jego oczach wcale niepodobny do niego zal smutek i refleksje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"po chuj? po chuj to wszystko?" - echem powtorzylem pytanie automatycznie nalewajac kolejna kolejke.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dobrze wiedzialem o co mu chodzi i o pytanie i odpowiedz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pytanie zreszta wcale nie bylo takie glupie, a powtorzone kilkokrotnie nabieralo nawet jakgdyby imponujacej glebi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Kurwa mac, dobrze jest, nie pieprz, przyjacielu"- na wszelki wypadek wyglosilem dyzurna odpowiedz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"a piosenka ta sie nazywa remedium. co sie kojarzy z medium i immediatly, czyli pilnie, natychmiast"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek slusznie zrozumial haslo immediately i z niecierpliwoscia podstawil pusty kieliszek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wypilismy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek spytal:"co tam u ciebie, stary druchu?"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Jestem kruchy, Piotrek" - zaczelem ja, nie za bardzo wiedzac o czym chce gadac do ukochanego przyjaciela.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jakby to zgrabnniej wytlumaczyc mu o co mi chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Jestem kurwa, tak Kruchy, Piotrek, jak jebana chinska porcelana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Widziales kiedys dobra chinska porcelane??"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek chaotycznie machal glowa na prozno usilujac przypalajac papierosa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Dobra chinska porcelana jest tak zajebiscie cienka, jak kartka papieru"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyciagnelem ze stosu makulatury z jego biura pierwsza lepsza kartke, zeby zrozumial jak kruchy jestem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na kartce krzywymi literami bylo napisane: "oskarzony dotkliwie pobil zone i tesciowa,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale do winy sie nie przyznaje! co robic, Panie poruczniku? &amp;nbsp;nie mamy zeznan swiadkow"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zrobilo sie cicho.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tylko Maryla pracowicie wyliczala - "Uciec pociagiem od przyjaciol, Wrogow, rachunkow, telefonow"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle Piotrek jak gdyby oburzyl sie:" co to kurrrwa za pieprzenie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak mozna uciec pociegem od rachunkow? przeciez oni maja jebany dzial windykacji?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;te skurwelie, oni teraz wszedzie maja swoich ludzi, mam tam kurwa kupli w dziale ochrony"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lzy ciekly po jego twarzy, jakgdyby fakt istnienia dzialu windykacji byl dla niego osobiscie czyms dotliwie przykrym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Pawelku, kurwa, oni maja wszedzie swoich ludzi, nie mozna od nich uciec, chuj, te skurwysyny maja nas w garsci,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;stary, nie ma ucieczki, rozumiesz to?"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odpowiedzialem: "ale Piotrek, przeciez teoretycznie moznaby wsiasc do pociagu minznarodowego?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niby tam w delegacje gdzies pod zachodnia granice,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jakies tam dajmy na to pojebane wyklady do jakiegos tam na przyklad Sczecina i tam myk - 30 km do Brelina -&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i jebana Lufthanza na Bachamy czy tez inne pierdolone Karaiby.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;kaska na konto, fajne dupy przynosza drynki parasolki, caly ten przepiekny ocean,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a co wieczor - czarna dupqa ci robi zarombisty masaz ze szczesliwym zakonczeniem w bungalo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;przeciez moznaby wtedy myknac z kasa za granice, no nie?"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek przylozyl smieszny palec do wilgotnych ust i smiesznie zasyczal:"szzzzzzz..."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I pokazal palcem w sufit.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;sufit dalej byl brudny a w pajaczynie zlapana mucha wlanie przestawala walczyc .&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poddawala sie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poczulem lekka zazdrosc co do muchy za madrosc z jaka rozwiazala problem z niedobrym pajakiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tez mialem ochote sie poddac, mialem troche juz tej pieprzonej pajaczyny dosyc.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek znowu zaczal marotac.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pawka, kurwa, jaki kurwa pociag?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jakim to kurwa cudem, pociagiem mozna uciec od dzialu windykacji i telefonow?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;co ta Marylka piepszy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wiesz, ze wszyscy jestesmy teraz na pierdolonym podsluchu?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;mam tam kurwa mnostwo kumpli, wiem o czym mowie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek wlasciwie byl juz tak narabany, ze postanowilem zrobic mu kawki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dobrze jest, stary, powtarzalem mu troskliwie i poklepywalem go po ramieniu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dobrze jest, wlanie przed tgym - nie bylo , ale teraz - juz jest, czuje to, a ty Piotrze?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czujesz ze jest git?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek siedzial odwrocony i nachylony, nic nie odpowiadal.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;podszedlem do na niego, Spojazalem w twarz. Moj stary wariat rozrabiaka cicho plakal.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"zalatwili nas, stary, zalatwili nas bez mydla, te jebane skurwysyny, kuuurwa, dlaczegooo?" - nagle zaczel wyc Piotrek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale o czym ty gadasz stary?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nalej mi jeszcze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie, nie az tyle ... jeszcze ... starczy...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wypilismy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Siedzielismy cicho.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Smieszne awanturnitswo Piotrka i glupie zarty nagle sie skonczyly.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;caly czas nastawialem ta dziwna piosenke znowu i znowu, od samego poczatku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;bylo w niej wlasnie cos bardzo pasujacego do naszej rozmowy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;znowu i znowu Marylka wyla to swoje "swiatem zaczela rzadzic jesien"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Wiesz co sie z toba dzieje?" - zapytal moj stary przyjeciel goraco.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"To wszystko pewnie masz przez ten jebany kryzys wieku sredniego. "&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Nie , stary, nie o to chodzi, przysiegam..."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;=============&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3047946098447359117-8793489958606294176?l=to-ten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-ten.blogspot.com/feeds/8793489958606294176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kamyk-zielony-poczatek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/8793489958606294176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/8793489958606294176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kamyk-zielony-poczatek.html' title='Kamyk zielony, początek'/><author><name>To ten</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10165178921766705064</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3047946098447359117.post-2598917719053048932</id><published>2010-11-24T16:16:00.000-08:00</published><updated>2011-11-27T05:26:41.571-08:00</updated><title type='text'>Kamyk zielony - zakonczenie</title><content type='html'>&lt;div&gt;...Piotrek byl zabawny w swojej prostocie, ale trza przyznac, tez logiczny do bolu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pryztulilem oficera komendy rejonowaej, kompletnie pijanego przyglupa i starego druha thebestiaka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wypilismy magiczny eliksir.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mamrotal cos goroco.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;przystawilem ucho do jego smierdacych krupnikiem ust... probowalem zrpozumiec, o co mu chodzi...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;mamrotal cos bez ladu bez skladu:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kurwa, wiesz, moj stary zrobil sobie operacje, cholerny zabieg, wyciel sobie w chuj stare zyliaki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;co mu tak brzydko wystawaly, pytam sie go, stary, ze niby co?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i w ogole o co kurwa chodzi? po chuj ci to bylo?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a on mi na to, wiesz synu, niedlugo juz CZAS ISC do Swiatego Piotra,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;chcialbym na ladnych nozkach pojsc... kurwa ... stary ...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;to takie smutne jest, no nie? normalnie mnie zatkalo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pusc raz jeszcze ta glupia piosenke, prosze, stary?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek wcisnal guzik, wypilismy jeszcze po jednym i zaczelismy po raz kolejny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;spiewac razem:"Sciskajac w reku kamyk zielony, Patrzec jak wszystko zostaje w tyle"&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek nieprzyzwoicie krecil tylkiem przed Waltzowej pokazujac jak gleboko ma on w powazaniu cale to kurestwo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle zapytal mnie goraco, Pawka, czy rozumiesz o czym jest ta piosenka?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy czujesz to? o co ci chodzi stary, zapytalem Piotrka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stary wiesz, czuje sie tym kamykiem, co ktos sciska w reku, kto ucieka od tego pieprzonego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dzialu windykacji pociagiem za granice. czy to czujesz, stary?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;poczuj sie kurwa tym kamykiem, Pawka, przecie to oczewiste jest, kurwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czujesz sie tym kamykiem czy tez nie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuje to, Piotrek, kurwa, chyba to czuje, jestem okraglym zielonym kamykiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestesmy pieprzonymi zielonymi kamykami starej pindy Maryli, KTORA SPIEWA O UCIEKAJACYM&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;zarombistym gosciu, co oszukal Urzad skarbowy, pare bankow a teraz ucieka i ma wszystko w tyle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale dlaczego, Piotrek? Kogo on oszukal i dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kurwa, pawka, nalej mi jeszcze, naprawde tego nie rozumiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gosc normalnie wziel kredyt, rombnal bank i potem uciek na pierdolone Karaiby i siedzial tam przez pare lat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdzies gdzie jest cieplo i kolorowo, wiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czarne dupy &amp;nbsp;podawali mu drynka parasolke i robili masaz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Normalka, a gdzie niby mial uciekac?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;mial wszystko w tyle, slyszysz ten tekst?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ucieka i chuj.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nie wazne dlaczego ucieka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wazne ze wszystkich zostawia w tyle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale pawka , przecie maryla spiewa - wszystko zastawia w tyle?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;piotrek, kurwa, nie o to chodzi, wszystkich zostawia w tyle i chuj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jedzie do cieplego kolorowego kraju gdzie sa fajne zarombiste laski i nie ma tego jebanego wyzysku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;gdzies gdzie mozna sobie dozyc pare lat i zyc godnie, wiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wiesz stary, co to znaczy, zyc godnie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale ... ale teraz - nadszedl jego czas.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;starczy tego dobrego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czas odejsc od stolu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z godnoscia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zamknij oczy stary, czekaj, nalej mi jeszcze, ... nie ... wiecej... tyle...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;chlup... i tera... zamknij oczy, stary, poczuj blusa kochany, Pawelku, widzisz to?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle zobaczylem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;to bylo tak zarombiscie wyraziste jak fotka puszczalskiej Ester na portalu randkowym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;to bylo tak wyraziste ze az sie zdziwilem ze nie widzialem tego wczesniej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;od samego poczatku wlasnie o to chodzilo, o Matko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;o calosc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;chodzilo poprostu o calosc, nie o zadne tam pierdolone szczegoly.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Grzebalem w szczegolach, ale nie widzialem calosci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nie o ten maly kamyczek, nie o gruba pinde Maryle z porszakiem i mlodym kochankiem,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;calosc, patrzylem na nia, ale jej nie rozumialem o co wlasciwie chodzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Byla wlasciwie jesien.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Taka pozna dojrzala jesien, jak kobieta po 40-ce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I byl piekny park.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po lewej - bylo ostra paleta zolci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po prawej - czerwien.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a posrodku - byla sciezka, nie jakastam ladna zabrukowana allejka czy tez cos innego tylko zwyczajna ledwie zauwazalna sciezka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po niej, lekko pod gore - szedl sobie gosc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Byl opalony, spokojny i piekny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mial wprawione zyliaki na nogach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozgladal si po stronach z zainteresowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Widac ze szedl juz dlugo, ale nie byl jakos tak zmeczony.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;na glowie mial kapelusz , a w reku - trzymal maly kamyk.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;poczulem nagle, ze to ja wlasnie - bylem tym malym kamyczkiem w dloni goscia ktory szedl sciezka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Prosto - do Swietego Piotra.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i jednoczesnie bylem samym gosciem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rombnal bank, wzial kredyt, cos tam do niego miala skarbowka, dzial windykacji i jacys metne kolesi z Wolomina.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Olal wszystkich, zostawil wszystko i sobie wyruszyl w podroz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatnia, ta najwazniejsza.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;koles byl naprawde mocny, mocny i twardy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gosc mogl sobie pozwolic miec wszystkich w tylku, zgodnie z powiedzeniem o wyborze minzy twardej dupie i miekim sercu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Koles mial wspaniale dobre serce i cholernie twarde dupsko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;myknal sobie ze Szczecina przez Berlin lufthanza na zarombiste Karaiby i sie byczyl przez pare lat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale teraz - nadszedl jego czas.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i Gosc szedl sobie przez ten park prosto do bramy Nieba.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kamyk byl symbolem wszystkiego co zostawial tu na ziemi, wszystkich tych niezalatwionych sprawach,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nieruchomosciach, ladnych kobietach, drogich brykach, kredytach, obietnic i marzen.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko to zostalo daleko w tyle, w tle, dziwne miasto z Wisla posrodku, wysysajace ze swych mieszkancow ostatnie soki,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;caly ten wyscig szczorow, pociag, kiczowata gruba niezgrabnie podskakujaca Marylka,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;cale te rzekomo wazne i pilne sprawy dnia codziennego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Koles mial to wszystko w tyle, on wiedzial swoje, nadszedl ten czas.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"W taka podroz chce wyruszyc, Gdy podly nastroj i pogoda" - wylismy z Piotrkiem,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;przerazeni tym ze zrozumielismy nagle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podly nastroj i pogoda - to bylo tak zarombiscie trafne , tak jednoznaczne okreslenie wszystkiego,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;co sie dzieje wokol i w srodku nas samych, ze az zaczelem plakac.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piotrek tez ryczal.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Zostawic lozko, ciebie, szafe, Niczego mi nie bedzie szkoda." wyla MARYLKA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wlasnie o to w tym chodzilo, w calej tej zabawie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zostawic te jebane meble i inne gowno czarnym dupom z Karaibow i cala reszte kasy i bungalo i ladne ubranko, wszystko jak lecie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zostawic i wyruszyc w ostatnia podroz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z prochu powstales i w proch sie obrucisz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chuj tam z szafa i lozkiem, kamyk spiewa sobie w dloni,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;po chuj komu szafa jak trzyma go w dloni gosc co idzie do Swietego Piotra.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaraz bedzie brama, JUZ BLIZKO.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Facet wlasciwie juz dotarl do mety.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;otworzyl dlon, po raz ostatni obejrzal piekny okragly zielony kamyk, powiedzial haslo "Forma - ponad wszystko",&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wiele lat temu uslyszane przez profesora na akademii&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i poscil kamyk.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przed brame wyszedl Święty Piotr.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Był naprawde piękny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pryzwitalem sie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie musialem nic tlumaczyc, widzialem, ze wie o co mi chodzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tez mial empatie, jak ja :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Serdecznie mnie przewital.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Czesc Pawka, czekam na Ciebie. Dlugo cie nie bylo. Pewnie znowu byles na basenie? Chodz, zaparze Ci herbaty"&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uradowany wstapilem do srodka.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3047946098447359117-2598917719053048932?l=to-ten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-ten.blogspot.com/feeds/2598917719053048932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kamyk-zielony-zakonczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/2598917719053048932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/2598917719053048932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kamyk-zielony-zakonczenie.html' title='Kamyk zielony - zakonczenie'/><author><name>To ten</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10165178921766705064</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3047946098447359117.post-5598536491089634812</id><published>2008-11-25T05:49:00.000-08:00</published><updated>2011-11-27T05:29:07.702-08:00</updated><title type='text'>epilog</title><content type='html'>Pani profesor skonczyła przegladać historie chorób i jak co wieczór - starannie włożyła je do schowka.&amp;nbsp;Czas byl - niespiesznie zbierac sie do domu.&amp;nbsp;Zostawała jedna tylko mała sprawa,&amp;nbsp;która podświadomie odkładała przez cały dzień.&amp;nbsp;Ale dalej - odkładać już nie wypadało, trzeba było wreszcie to załatwić.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Otworzyła żółtą szafke z grubymi folderami, kartami nieuleczalnie chorych.&lt;br /&gt;J, litera J...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakubowska, posłanka, nie żyje&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jasiński Piotr, porucznik policji, komisariat na Wilczej&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jaromenka Paweł, komputerowiec.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;to ten...&lt;br /&gt;W pracy każdego lekarza następują niestety momenty, kiedy trzeba &amp;nbsp;podjąć trudną decyzje.&lt;br /&gt;Aut vincere, aut mori.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Profesor z teczką pod pachą cichutko wstąpiła do pokoju 43 i usiadła przy stoliku za zasłonką.&amp;nbsp;Jak co wieczór, chory cwiczył z pielęgniarka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sedział w napięciu przed lustrem, ze spoconym czołem, na twarzy miał staranny okropny sztuczny uśmiech i potwornie smutne oczy.&amp;nbsp;Do głowy miał przypięte elektrody, przewody których prowadziły prosto do urządzenia z duża gałką regulacji prądu przed pielegniarką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyrażnie, przesadnie powoli&amp;nbsp;jak niedorozwinięte dziecko głośno czytał zdania.&lt;br /&gt;"Jestem przebojowy!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie jestem zgaszony! &lt;br /&gt;Jestem  pewny siebie!&lt;br /&gt;Nie mam kompleksu nizszości!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po każdym zdaniu lekko kręcil głową, jak gdyby z lekkim niedowierzaniem, od czego kolorowe  elektrody ruszały wraz z głową i odbiały się zabawnymi wiesołymi kolorami w lustrze,&amp;nbsp;niczym bombki na świątecznej choince.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Czytaj teraz nastepną kartke" - powiedziała pielęgniarka i podkręciła regulator napięcia.&lt;br /&gt;Usmiech na twarzy chorego zrobił się jeszcze szerszy i jescze bardziej sztuczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzieł nastepna kartke i czytał dalej.&lt;br /&gt;"Pryzjechałem z Amsterdamu! Jestem Panem życia!&lt;br /&gt;Jesteś frajerem! Dostaniesz w ryj!&lt;br /&gt;Umiem się ustawić w pozycji partnerskie!&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Jestem abstrakcyjny!"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;"atrakcyjny, kurwa, nie abstrakcyjny, ileż można to samo poprawiać, w kółko to samo, co za przygłup, O mój Boże!" - zmęczonym głosem odetchneła pielegniarka i delikatnie jeszcze troche podkręciła regulator na urządzeniu przed sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Usmiech na twarzy chorego zamienił się w jakomś przerażającą grymase bólu, całe czoło było zalane potem, cera zrobiła się biała jak pergament. Chory płakał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pani profesor ze smutkiem po raz ostatni zerkneła na diagnoze. &lt;br /&gt;"Excisio probabiliter radicalis. Przerażająco zgaszony i zdolowany.&lt;br /&gt;imminens - chorobliwy brak przebojowośći i atrakcyjnośći.&lt;br /&gt;Suspicio- niepewność siebie, kompleks nizszości, lęk wobec ładnych kobiet, &lt;br /&gt;congenita - kompleks emigranta z biednego kraju,&amp;nbsp;dusza - obsoleta"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odbyte leczenie " kurs farmokologiczny, grupowe terapie z psychoterapetem, indywidualne terapie&amp;nbsp;z psychologiem, hipnoza, podwójny kurs elektrowstrząsu" &amp;nbsp;Podsumowanie - stan chorego się nie poprawił.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niżej, małymi literkami - opinja eksperta NFZ: "Fundusz zdrowia z przykrością odmawia dalszego opłacenia leczenia. Niestety nie mamy możliwości dalej opłacać nieudolne kosztowne próby kuracji chorego. Emigrant w w zaawansowanym wieku bez jesno okreslonego zawodu i rodziny nie jest kimś, kogo powinniśmy ratować każdym kosztem, mam sporo własnych obywateli "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zostawała właściwie mała formalność. Profesor zaznaczyła ptaszkiem pole - "uśpić" i postawila parafke.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zawołała ostrożnie z za zasłonki pielęgniarke, wręczyła formularz i poszła zakładać ciepłe zimowe buty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w domu czekal głodny rozrabiaka kot i &amp;nbsp;przykre rachunki od banku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pilęgniarka wzieła formularz, powoli ruszajć ustami przeczytała. Następępnie wzieła strykawke i napełniła magicznym środkiem dla usypiania bez bólu. Wypuściła cienka smieszną fontane do góry, popukała strzykawke paznokciem.&amp;nbsp;Paznokieć był smieszny, zbyt duży i żołty od nikotyny, a wokól - mnóstwo fioletowych kropeczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chory gapił się w lustro i &amp;nbsp;mamrotał cicho swoje:&amp;nbsp;&amp;nbsp;"Jestem złamanym chujem, kurrrwa, dostaniesz w ryj, jesteś frajerem"&amp;nbsp;Pielegniarka przymierzała się ze strzykawką do zastrzyku.&amp;nbsp;Usmiechnął  się &amp;nbsp;służalczo, następnie &amp;nbsp;podal ręke, przesunął rękaw koszuli do ramienia w góre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle zapytał płaczliwym głosem:" Kiedy przyjdzie Pani doktór? Gdzie jest Pani doktór? Chce moją Pani doktór!"&amp;nbsp;I nagle dodał coś w obcym języku,&amp;nbsp;jakgdyby przekazywał niewiadomo komu ważna wiadomość.&lt;br /&gt;"Alius est Amor, alius Cupido".&amp;nbsp;Płakał i drgał się w konwulsjach prawie bez dzwięku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pielegniarka zrobiła zastrzyk. Paweł przestał mamrotać.&amp;nbsp;Głowa przesuneła sie do tyłu. Patrzył w skupieniu na sufit.&amp;nbsp;Sufit był przerażająco brudny. W kącie - złapana w pajączyne podstepnego pająka - powoli poddawała się mucha. Uśmiechał&amp;nbsp;się swojsko, patrząc na nią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z głośnika szpitalnego radyjka przesadnie uprzejmy głos serdecznie ogłosił: "a teraz, mili Państwo, zapraszamy odsłuchać stare dobre przeboje które z pewnością w każdym z nas obudzą jak że wiele ciepłych wspomnień. Tym razem - proponuje zacznąć od piosenki Remedium, w wykonaniu Maryli Rodowicz"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3047946098447359117-5598536491089634812?l=to-ten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-ten.blogspot.com/feeds/5598536491089634812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/to-ten-epilog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/5598536491089634812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/5598536491089634812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/to-ten-epilog.html' title='epilog'/><author><name>To ten</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10165178921766705064</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3047946098447359117.post-8848016804918866480</id><published>2008-11-25T05:44:00.000-08:00</published><updated>2011-11-27T05:22:13.374-08:00</updated><title type='text'>p.s.</title><content type='html'>Zwróciłem się do Świętego Piotra: &amp;nbsp;"Niesamowićie dobrze się tu czuje, właściwie to nigdzy i nigdzie nie było mi tak dobrze... gdzie ja wlasciwie jestem, Święty Piotrze?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spojrzal na mnie ciepło i rzekł:"Jestes gdzies w środku Pani doktor. Jesli być precyzyjnym, gdzieś w okolicach serca"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ale jak to?"- zapytałem się przerażony. "Przeciez ... przeciez marzylem, ze ... trafie do nieba?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Piotr zaśmiał się patrząc na moje zaskoczenie: "Pawełku, czy ty w ogóle nic a nic nie rozumiesz? Przecież tu wlasnie - jest Twoje niebo!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3047946098447359117-8848016804918866480?l=to-ten.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-ten.blogspot.com/feeds/8848016804918866480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kim-ja-jestem-polak-may.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/8848016804918866480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3047946098447359117/posts/default/8848016804918866480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-ten.blogspot.com/2011/11/kim-ja-jestem-polak-may.html' title='p.s.'/><author><name>To ten</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10165178921766705064</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
